Archive for January 2010
Wiem, że wygląda to skandalicznie, że po tych wszystkich postach poprzedzających wystąpienie Joba nie zamieściłam mojej recenzji pokazanego cacka, ale c’est la vie – niebo zwaliło się na głowy i inne nieszczęścia, więc proszę Was, poczekajmy z tym do jutra. A póki co wklejam tutaj jeden z krążących obecnie po sieci filmików o iPadzie. Ten pan chyba nie był zbyt zadowolony z tego, co mu zaproponował Steve Jobs (lub, jak doniosła mi PH, według Polskie Radia – Steve Ballmer;-) )
PS
Tak, gadżet nazywa się iPad, więc dobrze wywróżyliśmy w ankiecie! Gratulacę dla wszystkich, którzy mieli czuja.
PS.2.
Swoją drogą w US nazwa iPad wywoala spro zamieszania. Dlaczego? Powiem tylko że mianem “pad” określa się pewien artykuł higieniczny używany przez kobiety. Alternatywnie dla iPada o tablecie zaczęto mówić per “iTampon”
PS.3.
Wniki konkursu komentarzowego także jutro.
Jak Apple Dba o Swoje Tajemnice
W rozmowie w Bloomberg News były inżynier Apple, Edward Eigerman opowiada o tym, jak w Apple utrzymuje się sekrety i jak wygląda odpalanie nowych produktów z perspektywy pracowników firmy.
Źródło: Bloomberg News via Cult of Mac via Gizmodo
Jeszcze tylko 9 godzin…
OK, blog zrobił się ostatnio nieco monotematyczny, ale bądźmy szczerzy, dzisiejszy dzień należy tylko do jednego gadżetu i jednej formy. Ostatnie godziny przyniosły dwie niespodzianki. Po pierwsze coś na kształt recenzji tabletu wygłoszoną na antenie CNBC przez Terry’ego McGraw (szefa firmy McGraw-Hill).
zapytany niespodziewanie przez prowadzącą o podręczniki, które mogłyby być sprzedawane w formie e-booków do odtwarzania na tablecie: (zapis za Engadget)
Terry McGraw: “Yeah! Very exciting. Yes… you know, they’ll make their announcement tomorrow on this one. We have worked with Apple for quite awhile. And their… the tablet is going to be based on the iPhone operating system and so it’ll be transferable. So what you’re going to be able to do now… we have a consortium of e-books. And we have 95 percent of all our materials that are in e-book format… on that one. So now, with the tablet you’re going to open up the higher education market, the professional market. The tablet… the tablet is going to be just really terrific.”
Druga niespodzianka to zdjęcia nadesłane do redakcji portalu Engadget, na których widać…no na mój gust to ejst to tablet. Jak piszą autorzy z Engadget, z ich obliczeń wynika, że ekran ukrytego w pudełku i poobklejanego post-it’ami gadżetu ma przekątną 9-10 cali, co jest spójne z tym, co głosiły płotki; na dole znajduje się jeden przycisk (podobnie jak w iPhone’ie) a na górze chyba znajduje się kamerka do wideorozmów).
Walt Mosspuppet o iSlate. Have fun:-)
“Ogień. Koło. Fryzjerzy. Prasa drukarska. Whiskey. Automobil. Komputer osobisty. Walt Mossberg. IPhone. A teraz, wreszcie, iSlate.”
Na dzień dobry i na dzień przed długo wyczekiwaną (i chyba najbradziej oplotkowywaną) konferencją Apple’a Walt Mosspuppet prezentuje i recenzuje iSlate’a – piewszy w histori totalnie perfekcyjny produkt. Enjoy:-)
I przypominam o konkursie i ankiecie!!!
Z innej beczki – razy trzy
Dzisiaj trzy śmieszne/ciekawe rzeczy – każda z zupełnie innej beczki.
Pierwsza to coś dla osób, które mają sentyment do gry “papier kamień nożyce”. Oto uwspółcześniona wersja kultowej wyliczanki, wykorzystująca technologię Augmented Reality (rozszerzonej rzeczywistości, AR). Stając w t-shircie przed kamerką internetową, na ekranie zobaczymy siebie oraz wystającą z naszego ciała wirtualną, trójwymiarową dłoń, która chętnie rozegra z nami partyjkę “p-k-n”
A tu krótki film demonstracyjny:
Durga ciekawa, wyszeprana w necie rzecz to mapa Drogi Mlecznej, stworzona przez Samuela Arbesmana , post-doca z Harvardu, zajmującego się socjologią, a dokładnie komputerowymi i matematycznymi modelami interakcji społecznych. Inspiracją do stworzenia mapy Drogi Mlecznej na wzór i podobieństwo map linii metra była książka “Kontakt” Carla Sagana oraz porównanie naszego wszechświata do wielkiego dworca kolejowego. Moim zdaniem pomysł i realizacja zasługują na brawa.
I na koniec nietypowa propozycja od firmy Ion Adio. Kieszonkowa kamerka Twin (ostatnio mamy ich prawdziwy wyspy, nieprawdaż?) została wyposażona w dwa obiektywy, rozmieszczone po przeciwnych stronach obudowy. Dzięki temu jednocześnie możemy nagrywać siebie – operatora, oraz osobę stojącą przed kamerą.
Możliwości śmiesznego gadżetu prezentuje poniższy film.
Jak nazywać się będzie nowe cacko Apple’a? – Ankieta i Konkurs
Do konferencji Apple’a podczas której zostaną ujawnione nowe gadżety rodem z Cupertino został tylko tydzień. Z tej okazji przygotowałam małą zabawę. Choć Apple nic sam nie potwierdza, wszyscy mówią, że gwiazdą show będzie apple’woski tablet. A jak będzie się on nazywał? To pytanie do Was! Głosowanie zakończy się 27 stycznia o godz. 12. A wieczorem tego samego dnia dowiemy się, czy któraś z propozycji była trafiona. Uwaga – to jeszcze nie koniec. W komentarzach do tego postu możecie wpisywać własne propozycje nazwy nowego gadżetu. Spośród komentujących losowo zostanie wybrany zwycięzca, w ręce którego powędruje nagroda-niespodzianka.
Zatem, jeśli ktoś ma ochotę – zapraszam do zabawy.
Poniżej link do ankiety (klik, klik!)
Jak będzie się nazywał tablet Apple’a (o ile istnieje, oczywiście)
(polls)
Barack Tweetuje (naprawdę) i Bill Tweetuje (wreszcie)
Twitter może się pochwalić dwoma nowymi, słynnymi użytkownikami. Barackiem Obamą i Billem Gatesem.
Jak podał wczoraj HuffPostTech, 18 stycznia, podczas wizyty na Haiti, prezydent USA swojego pierwszego tweeta. Nie ze swojego konta , ale z konta Czerwonego Krzyża. Zaraz, zaraz – Obama NOWYM użytkownikiem? Jego PIERWSZY teet? Otóż tak. Pewnie pamiętacie, że kampania prezydencka Obama/McCain była pierwszą, w której na potęgę wykorzystywano internet, a dokładnie rozwiązania web 2.0 (Facebooka, Twittera, YouTuba, blogi etc). Prym wiódł tu Obama, który pewnie (przynajmniej moim zdaniem) między innymi dzięki sięgnięciu po nowe media zdobył zainteresowanie młodego elektoratu. W sumie konto @BarackObama może się obecnie pochwalić 3 mln followersów. Jednak tak, jak głośno było o tym, że Barack używa Tittera, tak już ciszej przeszło wyznanie prezydenta USA, że “tak naprawdę nigdy nie tweetował”, bo jego palce nie radziły sobie dobrze z klawiaturą. Na miejscu jednego z tych 3 mln czuła bym się nieco zawiedziona. W sowim pierwszym tweecie, napisanym w trzeciej osobie, Obama napisał: prezydent Obama i Pierwsza Dama są tutaj wizytując nasze centrum zarządzania operacjami kryzysowymi. A potem pojawił się wpis od kogoś już z Czerwonego Krzyża, że poprzedni post zatweetował sam Obama.Czy Obama się przekona do Twittera? Jakoś mi się nie wydaje, ale przynajmniej pierwsze koty poszły za płoty.
Nie minęło kilkadziesiąt godzin, <a href="“>a do grona Twitterowców (choć jeszcze nie wiadomo, czy tych aktywnie piszących) dołączył Bill Gates (konto @billgates). Nowe konto zostało zweryfikowane jako prawdziwe przez administratorów serwisu. W chwili pisania przeze mnie tego postu, konto Gatesa śledziło niemal 149 tys osób, a on sam śledził wpisy 40. Ponadto Bill Gates odpalił swoją nową stronę na Facebooku (w lecie 2009 założyciel Microsoftu zrezygnował z użytkowania serwisu, bo irytowała go wielka liczba ludzi pragnących si z nim zaprzyjaźnić).
Z cyklu I wish I were there!
Słowo (a raczej plotka) stało się ciałem. Dzisiaj w nocy polskiego czasu Apple rozesłał do wybranych mediów zaproszenia na event, który odbędzie się 27 stycznia w Yerba Buena Center for the Arts Theater w San Francisco.
Jak napisano w zaproszeniach, podczas tego “specjalnego wydarzenia” Apple będzie chciał zaprezentować “swoje najnowsze kreacje. jak zauważa Gizmodo, słowo “kreacje” wskazuje, że na tapecie znajdzie się coś nowego, choć oczywiście firma Jobsa znana jest ze słownych gierek (np. na zaproszeniach na konferencję, podczas której pokazano MacBooka Air napisano “there’s something in the air”, czyli “coś wisi w powietrzu”)
W spekulacjach mówi się, że tego dnia Apple pokaże nam swój tablet oraz nową odsłonę systemu operacyjnego na iPhone. Jeśli chodzi o tablet, to przypomnę, że w rozlicznych plotkach mówi się o urządzeniu z 10 calowym dotykowym wyświetlaczem (możliwe, że OLEDowym) umożliwiającego łączność z Internetem z pośrednictwem sieci 3G oraz WiFi, który będzie można wzbogacać aplikacjami kupowanymi w AppStore (tak, jak to jest w przypadku iPhone’ow i iPodów Touch) oraz który będzie się sprawdzał w roli przenośnego odtwarzacza multimediów oraz czytnika e-książek. Z kolei w plotkach o nowym OS dla iPhone mówi się przede wszystkim o tym, że ma on umożliwiać działanie kilku aplikacji jednocześnie (tzw. multitasking)
Być może podczas przyszłotygodniowej konferencji zaprezentowany zostanie także nowy pakiet iLife.
(First Person) Tetris, czyli chwila wspomnień
Jeśli mi powiecie, że NIGDY nie graliście w Tetris to po prostu wam nie uwierzę:-).
Ta gra to żywa legenda, kanon, klasyk, pozycja obowiązkowa. Mimo swej prostoty wciągająca i potrafiąca zszargać człowiekowi nerwy. Tetris, niewątpliwie jedna z najpopularniejszych i najbardziej kultowych gier komputerowych, powstała w 1984 r. (może stąd mam tak wielki do niej sentyment?), a jej ojcem był Aleksiej Pażytnow ze Związku Radzieckiego.
Ja raz pierwszy zagrałam w Tetris na swoim IBM’ie 286, a samą grę otrzymałam zapisaną na dużej dyskietce (jeśli ktoś nie wie/pamięta, jak wyglądały dyskietki, tutaj krótkie przypomnienie). I pamiętam, że mogłam przy tej grze siedzieć, póki oczy nie zaczynały szczypać od wpatrywania się w kineskopowy (tak, tak) monitor.
Może dlatego szczerze się wzruszyłam, gdy napotkałam w sieci First Person Tetris – on-line’ową wersję gry, która przeniesie nas w czasy dzieciństwa, a conajmniej młodości.
POLECAM – choćby na jedną partyjkę.
Wsyztsko i iSlate – na Jednym Obrazku
Jełśi komuś się wydawało, że plotki o domniemanym tablecie Apple’a ucichną i umrą własnym życiem, to musi czuć się zawiedziony. Im bliżej 27 stycznia (ponoć właśnie tego dnia ma się odbyć konfrenecja Apple’a na której – znowu ponoć – ma zostać zaprezentowany tablet Apple’a). Już wcześniej pisałam, co ów hipotetyczny gadżet ma posiadać, także powatrzać się nie będę. Chciałam jednak pokazać naprawdę sprytny obrazek, na którym opisano nieistniejące (przynajmniej nie istniejące oficjalnie) cacko. Przy każdej cesze zaznaczono, jak duże są szanse ich obecności w produkcie. Oczywiście, o ile sam produkt istnieje.
Infografika ukazała się na stronie The Green Room Blog.
(The Green Blog via Gizmodo)












