Minta Plays

More or less about new technology, science and innovations. With digressions

Posts Tagged ‘apple

iPhone po raz czwarty

leave a comment »

No niespodzianki nie było, bo bo iPhone’a widzieliśmy już z każdej strony wcześniej.
Ale jednak oficjalna prezentacja to inna jakość. Tak więc – panie, panowie, mamy oto nowego iPhone – iPhone’a 4.

iPhone 4

O naszym bohaterze w skrócie:
- jest cienki (o 34% cieńszy od iPhone’a 3GS; ma ok 9,4 mm grubości)
- ma zupełnie odmieniony design (w ogóle nie pasuje do iPada, nie uważacie?) i obudowę wykonaną z bardziej odpornego plastiku
- ma 3,5 calowy, multi-touchowy wyświetlacz (Apple ochrzcił go mianem Retinal Display) o rozdzielczości 960 × 640 pikseli
- jego serce stanowi znany z iPada procesor A4
- ma o 16 % większą baterię, która ma zapewniać do 7 godzin rozmów przy korzystaniu z 3G
- został wyposażony w aparat o rozdzielczości 5 mpx z funkcją filmowania HD (w AppStore pojawi się apliakcja iMovie na iPhone , ma kosztować 4,99 dol.), z fleshem LED
- ma przednią kamerkę do wideorozmów ( funkcja FaceTime, dostępna będzie początkowo tylko przez WiFi)
- prócz akcelerometru, ma wbudowany żyroskop, co pozwala wykryć jeszcze delikatniejsze zmiany położenia urządzenia (przydatne w grach)
- działa w oparciu o nowy system operacyjny iOS 4 (jego beta była znana jako iPhone OS 4) – jego główną zaletą jest multi-tasking

iPhone 4 w wersji białej i czarnej

Ceny? W USA iPhone 4 będzie dostępny od 24 czerwca w cenie 199 dol. za wersję 16GB i 299 dol. za 32 GB. W kilku Europejskich krajach iPhone 4 pojawi się na początku lipca, a w Polsce (i ponad 80 innych krajach świata) we wrześniu.

Tyle informacji.
Moje wrażenia? Oglądając nagranie z keynote’u nie rozumiałam, czemu tak wielkie halo zrobiono z wideo-rozmów. Powiedzcie szczerze – ile razy zdarzyło Wam się korzystać z video-callu w Waszym telefonie? Ja korzystałam raz – by zobaczyć jak działa. I tyle. Jakoś nie jestem przekonana, że ludzie na gwałtu rety zaczną z tego korzystać, ale zobaczymy, może Steve Jobs posiada tak wielką moc, że odczaruje tą funkcję;-)
Szczerze to podoba mi się czwórka i nie obraziłabym się, gdyby zastąpiła mi mojego 3GS. :-) Apple chyba nieco przejął się postępem konkurencji (Android w wersji 2.1, a więc nie tej zupełnie najnowszej jest naprawdę godny i bardzo miło się go używa, zwłaszcza w zestawieniu z UI Sense w telefonach HTC) i postanowił zaproponować coś więcej, ponad zwykły lifting. Patrząc na iPhone’a 4 można się domyślać, co pojawi się w kolejnych iPadach (sama w to nie wierzę, ale jeszcze go nie mam ;-) .
Czy iPone4 będzie hitem? Chyba małe szanse, że nie.

PS. Podczas prezentacji padła jedna informacja, zupełnie nie związana z iPhone’m4 a która przykuła moją uwagę. Otóż, jak powiedziano, iPad ma 22 proc. rynku e-booków. I to w 2 miesiące po debiucie. Nieźle!

Tutaj można obejrzeć nagranie z poniedziałkowego keynote’u Steve’a Jobsa.
Naprawdę, ten człowiek umie pokazywać nowe produkty!!!

Written by mminta

June 8, 2010 at 10:52 am

(i)PS czyli jeszcze jedna fajna aplikacja na iPada

leave a comment »

i jeszcze jedna ładna aplikacja na iPada – tym razem Alicja w Krainie Czarów

Written by mminta

April 14, 2010 at 5:21 pm

Posted in gizmos

Tagged with , , , ,

iPobawiłam się iPadem

with 2 comments

4 tygodnie racjonalizacji na nic.

Obiekt przemyśleń


Niedawno pisałam tutaj że iPad to jednak – mimo mej jabłkofilii – nie dal mnie. Przynajmniej a razie, gdy w nie ma żadnych wieści o tym, by w Poslce działał iBookstore, by działały aplikacji takie jak na przykład Netflix. Że mam readera i tak jak czytam książki wydrukowane czarno na białym, tak nie potrzebuję mieć tego w kolorze.
No tak, tak pisałam.
A wczoraj podczas nieoficjalnej prezentacji iPada zorganizowanej przez MacoScope maiłam okazję przez kilkanaście minut pobawić się iPadem. I co?
Cóż, będę musiałam zintensyfikować działania racjonalizatorskie;-)
To, że iPad jest ładny i dobrze wykonany mówić nie trzeba, bo to jakby aksjomat w przypadku Apple’a.
Jest ergonomiczny, ma dobry wyświetlacz (choć w ogródku to raczej wypadałoby go używać pod markizą lub parasolem, bo jednak iPada trzyma się nieco pod innym kątem, niż ma się ustawiony ekran laptopa, więc całe słoneczne niebo się w nim odbija.
Podczas prezentacji Adam Hościło (o ile mnie pamięć nie myli; jeśłi powiedział to inny z prelegentów zwracam honor:-) z Macoscope powiedział, że iPad to świetne urządzenie dla osób, które nie lubią komputerów i techniki. I jest to dość celne spostrzeżenie, bo w iPadzie nie widać żadnego systemu operacyjnego, żadnych katalogów, folderów. wszystkie bardziej techniczne rzeczy są schowane i widzimy tylko ikony aplikacji lub je same.
Zgrabnie prezentuje się aplikacja do poczty Mail czy Notatki )choćby lista sporządzonych notatek – mała rzecz, a ciesz). Skoro jesteśmy poniekąd przy pisaniu, to – mimo mojego początkowego sceptycyzmu – okazało się, że na iPadzie pisze się wygodnie. Zarówno, gdy trzymamy go w pozycji wertykalnej (kciukami można objąć całą klawiaturę) jaki i gdy iPad leży poziomo, np. na kolanach – można po nim klikać jak po klawiaturze laptopa).
Dotykany przeze mnie iPad miał polskie czcionki (uruchamiane jak w iPhone’ie, przez dłuższe przyciśnięcie klawisza z daną literą), ale nie miał polskiego słownika, więc niestety by mieć litery z ogonkami trzeba było je pojedynczo wklikiwać, zamiast iść na skróty, zdając się w tej mierze na słownik.
Przeglądarka – działa ładnie, jak to mobilne Safari. Oczywiście problem jest z filmami z braku wsparcia dla Flasha (tzn czasem filmy działają, np. na CNN a czasem nie…podobnie jak Flashowe strony). Ponieważ Apple vs. Adobe i brak wsparcia dla Flash to temat rzeka, tutaj go sobie daruję;-)

Czytanie ebooków – chyba jednak wolę swojego Różowiastego, bo jest lżejszy i spokojnie mogę go trzymać w jednej dłoni, drugą trzymając się słupka w metrze czy autobusie. IPad jest jednak nieco cięższy i najfajniej trzyma się go w dwóch dłoniach, więc na kanapie, gdy można go sobie oprzeć o kolana czy brzuch to może może, ale w wersji jednoręcznej niezbyt, zwłaszcza, że w przypadku beletrystyki (czyli tego, co przynajmniej ja zwykle czytam) nie potrzebujemy do niczego kolorowego ekranu, bo mamy do czynienia z biało czarnymi literkami.

I moja iEpopeja

Co innego czytanie wspomnianych gazet. Tutaj kolorowy ekran czy zdolność łączenia z siecią może się przydać – oczywiście o ile wydawcy dostarczą odpowiedniego contentu. także do czytania gazet (o ile takich przystosowanych do iPada pojawi się więcej i nie będzie trzeba od razu wykupywać rocznej prenumeraty za nie wiadomo ile dolarów) to proszę bardzo. mam wrażenie, że jest chyba większa szansa , że ktoś doczyta artykuł do końca na iPadzie, niż na ekranie laptopa. Ale to tyko takie moje gdybanie…

Aplikacje z AppStore – obecnie w AppStore jest ponad 3500 aplikacji zrobionych dla iPada. Mi spodobali się wcześniej wymieniane perełki: Marvelowski apps do czytania komiksów (tu rozdzielczość ekranu się przydaje:-), Aplikacja NY Timesa (fajny sposób prezentacji tytułów gazety do pobrania; czytając tekst widzimy stronę gazety, bez ramki przeglądarki) no i appsy do rysowania (moje arcydzieło załączam ;-)
Fajnie też działa Keynote z pakietu iWorks (uwaga – wszystkie elementy pakietu trzeba kupować osobno).

Moje iDieło iSztuki :-D

Reasumując – iPad to urządzenie do “kanapowego” użytku. Na pewno nie zastąpi nam laptopa (ok, napiszę na nim maila, ale tekst na 10 tysięcy znaków? Dziękuję, postoję) , komputera, na którym bawimy się Excelem, programem obróbki zdjęć czy bardziej wymagającymi grami.
Gdybym takowego posiadała, to chyba bardziej bym iPada wykorzystywała do korzystania/czytania zasobów sieci, oglądania filmów w samolocie czytania książek w metrze (abstrahując od tego mam złe przeczucie, że iBookStore’a to nieprędko się doczekamy…)
To ma być taka “wtyczka”, terminal internetowy, urządzenie bardziej do zjadania treści nich ich tworzenia (choć dalej jestem pełna podziwu dla swoich zdolności rysunkowych;-)
To urządzenie trzecie (po laptopie i komórce), moim zdaniem na pewno nie zastępnik smartfone’a czy laptopa.
Fajna zabawka. I tyle. Czy dokona rewolucji w mediach, czy “zbawi” gazety? Nie wiem.

Czy jest mi niezbędna? Nie…no ale, jak mi ostatnio oznajmiono, gadżeciarstwo to choroba, raczej nieuleczalna, więc chyba jestem przypadkiem beznadziejnym;-). Może nagram sobie taką mantrę “nie chcę/nie potrzebuję/nie muszę mieć iPada” i będę słuchać jej na dobranoc;-)? Może pomoże?

Written by mminta

April 13, 2010 at 3:36 pm

Posted in gizmos

Tagged with , , , ,

10 miliardów piosenek kupionych z iTunes Store

leave a comment »

Tak, dobrze przeczytaliście. Dzisiaj z Cupertino nadeszła wiadomość, że z uruchomionego w 2003 r. internetowego sklepu Apple’a z piosenkami (głównie, choć nie tylko) pobrano 10-miliardowy utwór.
Kawałkiem, który przypieczętował pozycję Apple’a na rynku sprzedaży muzyki okazał się “Guess Things Happen That Way” Johnny’ego Casha, kupiony przez Louie’go Sulcera z Woodstock w stanie Georgia. Szczęśliwy kupujący otrzymał w prezencie bon na kwotę 10 tys. dolarów. Miło i słodko i wzruszająco, ale z tyłu głowy się kołacze, że w Polsce nadal nie ma iTunes Store…
I z tej okazji przypominam o akcji We Want iTunes Store in Poland. Ja ją popieram i mam nadzieję, że kiedyś się ajtjunsow doczekam.

A poniżej naprawdę dobra infografika z GIGAOM przedstawiająca historię iTunes

Droga, jaką przebyły iTunes do 10 mld pobranych piosenek. Źródło: GIGAOM

Written by mminta

February 25, 2010 at 11:57 pm

Jak Apple Dba o Swoje Tajemnice

leave a comment »

W rozmowie w Bloomberg News były inżynier Apple, Edward Eigerman opowiada o tym, jak w Apple utrzymuje się sekrety i jak wygląda odpalanie nowych produktów z perspektywy pracowników firmy.

Źródło: Bloomberg News via Cult of Mac via Gizmodo

Written by mminta

January 27, 2010 at 4:21 pm

Jeszcze tylko 9 godzin…

leave a comment »

OK, blog zrobił się ostatnio nieco monotematyczny, ale bądźmy szczerzy, dzisiejszy dzień należy tylko do jednego gadżetu i jednej formy. Ostatnie godziny przyniosły dwie niespodzianki. Po pierwsze coś na kształt recenzji tabletu wygłoszoną na antenie CNBC przez Terry’ego McGraw (szefa firmy McGraw-Hill).
zapytany niespodziewanie przez prowadzącą o podręczniki, które mogłyby być sprzedawane w formie e-booków do odtwarzania na tablecie: (zapis za Engadget)

Terry McGraw: “Yeah! Very exciting. Yes… you know, they’ll make their announcement tomorrow on this one. We have worked with Apple for quite awhile. And their… the tablet is going to be based on the iPhone operating system and so it’ll be transferable. So what you’re going to be able to do now… we have a consortium of e-books. And we have 95 percent of all our materials that are in e-book format… on that one. So now, with the tablet you’re going to open up the higher education market, the professional market. The tablet… the tablet is going to be just really terrific.”

Druga niespodzianka to zdjęcia nadesłane do redakcji portalu Engadget, na których widać…no na mój gust to ejst to tablet. Jak piszą autorzy z Engadget, z ich obliczeń wynika, że ekran ukrytego w pudełku i poobklejanego post-it’ami gadżetu ma przekątną 9-10 cali, co jest spójne z tym, co głosiły płotki; na dole znajduje się jeden przycisk (podobnie jak w iPhone’ie) a na górze chyba znajduje się kamerka do wideorozmów).

Chyba to tablet...jak sądzicie? (via Engadget)

Źródło: Engadget

Written by mminta

January 27, 2010 at 10:23 am

Jak nazywać się będzie nowe cacko Apple’a? – Ankieta i Konkurs

leave a comment »

Do konferencji Apple’a podczas której zostaną ujawnione nowe gadżety rodem z Cupertino został tylko tydzień. Z tej okazji przygotowałam małą zabawę. Choć Apple nic sam nie potwierdza, wszyscy mówią, że gwiazdą show będzie apple’woski tablet. A jak będzie się on nazywał? To pytanie do Was! Głosowanie zakończy się 27 stycznia o godz. 12. A wieczorem tego samego dnia dowiemy się, czy któraś z propozycji była trafiona. Uwaga – to jeszcze nie koniec. W komentarzach do tego postu możecie wpisywać własne propozycje nazwy nowego gadżetu. Spośród komentujących losowo zostanie wybrany zwycięzca, w ręce którego powędruje nagroda-niespodzianka.

Zatem, jeśli ktoś ma ochotę – zapraszam do zabawy.
Poniżej link do ankiety (klik, klik!)

Jak będzie się nazywał tablet Apple’a (o ile istnieje, oczywiście)

(polls)

Czy tak będzie wyglądał..no właśnie, kto?

Written by mminta

January 20, 2010 at 12:35 pm

Posted in gizmos

Tagged with , , , , ,

Z cyklu I wish I were there!

leave a comment »

Słowo (a raczej plotka) stało się ciałem. Dzisiaj w nocy polskiego czasu Apple rozesłał do wybranych mediów zaproszenia na event, który odbędzie się 27 stycznia w Yerba Buena Center for the Arts Theater w San Francisco.

Naprawdę, chciałabym móc to zobaczyć (na żywo;-)

Jak napisano w zaproszeniach, podczas tego “specjalnego wydarzenia” Apple będzie chciał zaprezentować “swoje najnowsze kreacje. jak zauważa Gizmodo, słowo “kreacje” wskazuje, że na tapecie znajdzie się coś nowego, choć oczywiście firma Jobsa znana jest ze słownych gierek (np. na zaproszeniach na konferencję, podczas której pokazano MacBooka Air napisano “there’s something in the air”, czyli “coś wisi w powietrzu”)

W spekulacjach mówi się, że tego dnia Apple pokaże nam swój tablet oraz nową odsłonę systemu operacyjnego na iPhone. Jeśli chodzi o tablet, to przypomnę, że w rozlicznych plotkach mówi się o urządzeniu z 10 calowym dotykowym wyświetlaczem (możliwe, że OLEDowym) umożliwiającego łączność z Internetem z pośrednictwem sieci 3G oraz WiFi, który będzie można wzbogacać aplikacjami kupowanymi w AppStore (tak, jak to jest w przypadku iPhone’ow i iPodów Touch) oraz który będzie się sprawdzał w roli przenośnego odtwarzacza multimediów oraz czytnika e-książek. Z kolei w plotkach o nowym OS dla iPhone mówi się przede wszystkim o tym, że ma on umożliwiać działanie kilku aplikacji jednocześnie (tzw. multitasking)

Być może podczas przyszłotygodniowej konferencji zaprezentowany zostanie także nowy pakiet iLife.

Jedna z wizji tabletu Apple'a

Written by mminta

January 19, 2010 at 11:23 am

Nowa Wspaniała “Jeszcze Jedna Rzecz”?

leave a comment »

Nikt go jeszcze nie widział, nikt nie potwierdził jego istnienia, a od kilku dobrych dni jest bohaterem większości informacji z sekcji hi-tech. Mowa oczywiście o domniemanym tablecie Apple’a. Domniemany, bo – jak wspomniałam – póki co gadżet istnieje tylko w sferze domysłów i marzeń fanów Steve’a Jobsa Apple’a. Zgodnie z krążącymi pogłoskami, urządzenie miałoby być skrzyżowaniem netbooka z iPhone’m – miałoby ono służyć głównie do przeglądania internetu lub odtwarzania multimediów, a obsługiwałoby się je przy pomocy dotykowego ekranu o przekątnej 9/10/11/12 cali (co plotka, to inna liczba). Podobnie jak w przypadku iPoda Touch czy iPhone’a, użytkownik miałby podobno możliwość wgrywania na urządzenie aplikacji kupowanych na AppStorze a także prenumerowania i czytania elektronicznych wydań gazet na ekranie urządzenia.
W plotkach mówi się nawet o potencjalnej nazwie potencjalnie istniejącego wynalazku (najczęściej pojawia się nazwa iSlate, czyli iŁupek) oraz dacie jego premiery (26 stycznia, a więc już zaraz:-).

Tak niektórzy wyobrażają sobie (oczywiście domniemany) tablet Apple'a

Pozostaje tylko jedno “ale” – czy w tych plotkach jest choć ziarnko prawdy? Tu na dwoje babka wróżyła . W najróżniejszych tekstach padają sformułowania typu “źródła zbliżone do dostawcy/producenta”, “osoba z wewnątrz” , “pracownik partnera biznesowego firmy”. Jednak bliskie nie oznacza od razu, że mówiące prawdę.
Faktem jednak jest, iż przed dwoma laty, tuż przed premierą telefonu iPhone’a gadżetowa blogosfera podobnie wrzała od plotek i domysłów. I jak pokazała historia, coś faktycznie była na rzeczy. Inna sprawa że już dawno Wujek Jobs nic nowego, tak naprawdę nowego i innowacyjnego, nam nie pokazał i pewnie nie ja jedna czekam na niespodziewaną prezentację jakiejś ciekawostki na miarę iPhone’a czy MacBooka Air. Cokolwiek by o tych gadżetach nie mówić (a że wcale nie pierwsze w swej klasie, a że zbyt drogie czy wreszcie słabe jeśli chodzi o specyfikację) to narobiły one sporo szumu w technologicznym światku i wyznaczyły nowe mody produktowe. Np. choć iPhone nie był pierwszym telefonem z dotykowym ekranem, to właśnie dzięki niemu tak wiele ludzi w tak szybkim czasie przerzuciło się z klikania w klawiaturę na mazanie palcem po ekranie. Z kolei Air nie jest ani tani, ani super-hiper jeśli schodzi o swoje wnętrzności, to pokazał, że przenośne komputery powinny być małe, lekkie i …małe, ale nadal ergonomiczne jeśli chodzi o ich używanie. Być może teraz Steve Jobs planuje pokazać, jak powinno wyglądać urządzenie do korzystania z internetu w ruchu. Warto dodać, że podejść do gadżetu pt tablet było w historii już kilka (ma je na koncie nawet gigant z Cupertino), jednak jak do tej pory kończyły się one porażkami. Głównie – moim zdaniem – z powodu gabarytów i ergonomii użytkowania tych urządzeń. Inna sprawa to dojrzałość użytkowników do takiego, a nie innego rozwiązania. Dzisiaj, z wszędobylskimi dotykowymi komórkami, touchpadami czy wreszcie dotykowymi interfejsami zaimplementowanymi w Windowsa 7 jesteśmy już przyzwyczajeni, że zamiast myszki czy klawiatury można poradzić sobie własnymi palcami. Może więc po prostu wcześniej było na wprowadzanie tabletów zbyt wcześnie?
Innym argumentem przemawiającym za prawdziwością plotek o tablecie Apple’a jest to, iż gigant z Cupertino nie dał żadnej odpowiedzi na Kindle’a Amazona. Czyżby Jobsa w ogóle nie interesowały e-książki oraz elektroniczna przyszłość gazet? Jakoś nie chce mi się wierzyć. Ale znowu – choć Kindle jest na rynku od jakiegoś czasu to dopiero pod koniec tego roku w sektorze e-booków i czytników zaczęło się dziać coś naprawdę ciekawego, a sam gadżet Kindle’a doczekał się kilku konkurentów. Zatem znowu – może wcześniej było za wcześnie?
Czy “już” jest już ? Moim zdaniem chyba powoli rynek/ludzie chyba już powoli dojrzewają do taiego pomysłu – i to nie tylko na zasadzie ciekawostki, o ktorej fajnie mowić, ale którą możnaby mieć w torbie. Ja sama byłabym skłonna nosić w torbie taki tablet zamiast swojego Aira i różowiastego Readera (pod warunkiem, że tablet miałby modem 3G lub USB do podpięcia Blueconnecta, WIFI, wyświetlaną klawiaturę QWERTY i baterię, która jest w stanie popracować z 5-6 godzin). Jak uważa Apple, okaże się – być może – 26 stycznia.

PS. Więcej o tabletach (nie tylko Apple’a) w dzisiejszej “Rzeczpospolitej” w artykule Piotra Kościelniaka

Written by mminta

December 29, 2009 at 9:59 pm

Posted in gizmos, Innowacje

Tagged with , ,

Mega Zabawa (i Mikro Potyczki) z iPodem Nano

leave a comment »

OK, iPod Nano wyjściowo nie miałby problemów, by zjednać sobie moją sympatię – jest mały, acz ergonomiczny, dość pojemny, by pomieścić sensową ilośc muzyki no i jest po prostu ładny (jego ładność objawia się oczywiście w wielu kolorach, m.in. soczystej zieleni oraz różowym :-) Ale czy Nano z kamerką jest faktycznie tak dużo ciekawszy od swojego poprzednika tej funkcji pozbawionego? Po kilku dniach spędzonych z Nano w kieszeni powiem tak – choć kamerka na pwno nie jest czymś niezbędnym w odtwarzaczu muzycznym, to jest miłym bonusem, którym może dostraczyć nam dodatkowej porcji funu.

iPod Nano w Wersji Bardzo Różowej

iPod Nano w Wersji Bardzo Różowej

Przyznaje sie bez bicia, że choć Apple słynie z prostoty obsługi i nawet przy pierwszym spotkaniu jabłkowym gadżetem z reguły można znaleźć i uruchomić pożądaną funkcję, tak w przypadku kamerki

Kamerka Nano (umieszczona w najbardziej niespodziewanym miejscu, jakie tylko możnaby wymyślić)

Kamerka Nano (umieszczona w najbardziej niespodziewanym miejscu, jakie tylko możnaby wymyślić)

miałam – tak, ja, nazywana makową panienką ;-) – nieco kłopotów. A to dlatego, że kamerka Nano jest umieszczona w dziwacznym, zupełnie niespodziewanym miejscu u dołu obudowy, a nie jak w przypadku telefonów komórkowych – u góry, po przeciwległej stronie ekranu. Tak więc chccąc coś nagrać przy użyciu Nano odruchowo chwytałam go wpionie, ekranem do góry i…skutecznie zasłaniałam obiektyw kamerki palcami. Taaaaak, minęło trochę czasu nim wypracowałam sobie sensowny sposób chwytania Nano tak, by móć wygodnie włączać i pauzować nagarnie, nic nie zasłaniać no i go nie upuszczać.
Po wstępnych nieporozumieniach oraz potyczkach, (czyli po 4-5 niezbyt udanych, a przynajmniej niewygodnie realizowanych nagraniach) umiałam już Nano kiełznać. No i wtedy zabawa się zaczęla. uruchamianie kamerki jest banalne – wszstsko robi się środkową częścią kółka. A gdy dłużej się te mniejsze kółeczko przytrzyma, wówczas zabawa zaczyna się na dobre, bo w ten sposób móżna uruchomić opcję filtórw nakładanych w czasie rzeczywistym n nasze nagranie. Filtórw tych jest 15 , m.in.sepia, rozmycie, odbicie lustrzane czy…cyborg. Poniżej kilka próbek. Filmiki z Nano są niezbyt dobrej jakości, ale w sam raz by wrzucić je na YouTube’a czy na Facebooka (korzystając z MacOS filmy można ściągnąć na komputer przez iPhoto).
Reasumując – mimo początkowych zgrzytów (raczej Nano-zgrzytów) i o ile wyrobi się w sobie nawyk wyciągania nanow idząc coś ciekawego, wówczas kamerka w Nano naprawdę zaczyna mieć rację bytu i dostarcza radości. Mi przynajmniej dostarczyła :-)



Written by mminta

October 10, 2009 at 7:39 am

Posted in Uncategorized

Tagged with , , ,

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.